środa, 23 listopada 2016

NEPAL INDIE EMIRATY 2016 - wprowadzenie

Pomysł na ten wyjazd siedział mi z tyłu głowy już od jakiegoś czasu. Po zeszłorocznej podróży do Kambodży postanowiłam sobie, że kolejną jesień spędzę w Indiach. Poszukiwania towarzyszy rozpoczęłam najpierw na jednej z facebookowych grup podróżniczych, głupio rzucając hasło "kto chce jechać ze mną do Indii?". Zgłosiło się dobre kilkadziesiąt osób, każde z innym pomysłem/budżetem/standardem/preferowaną długością podróży. Pomna doświadczeń z Kambodży (świetna ekipa, ale 10 osób to dla mnie jednak zbyt duży tłum) i z Azerbejdżanu (świetny towarzysz, ale z zupełnie innym oczekiwanym standardem podróżowania) trochę się przeraziłam. Nie, to nie ta kolejność. Najpierw plan, potem ludzie. Uświadomiłam sobie, że chcę małą grupę. Im mniejszą tym lepszą. Małą grupę podobnych do mnie dzikusów, którzy będą gotowi bez narzekania znieść cały ten survival.
Po wstępnej lekturze przewodnika (w tym miejscu pragnę serdecznie podziękować Tomkowi, który - przeczytawszy na Facebooku o moich indyjskich planach - bez wahania przysłał mi, zupełnie wtedy obcej osobie, zupełnie za darmo swój fantastyczny oryginalny egzemplarz Lonely Planet) zdecydowałam się na podróż do Nepalu, północnych Indii i - jeśli czas pozwoli - Andamanów. Ogłoszenie zamieściłam tym razem na Couchsurfingu. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Po raz kolejny obaliła się moja teoria, że kobiety nie nadają się do moich wyjazdów. Karolina - moja nowa towarzyszka podróży - okazała się twardsza niż większość znanych mi facetów. Pracujemy w tym samym mieście, więc przed podjęciem decyzji o wspólnej podróży mogłyśmy poznać się osobiście i porozmawiać na temat fundamentalnych kwestii (o których pisałam tutaj). Okazało się, że jesteśmy dla siebie stworzone :D
Pewnego pięknego dnia umówiłyśmy się żeby poprzeglądać sobie loty. Obie miałyśmy oprócz Indii i Nepalu co najmniej kilka preferowanych destynacji podróży, więc chciałyśmy posiedzieć sobie niezobowiązująco na Skyscannerze, popatrzeć na połączenia i przynajmniej wstępnie wybrać, w jakim terminie i gdzie lecimy. Jak już pewnie przypuszczacie, ze spotkania wyszłyśmy z kupionymi biletami :) Zadziałało przeznaczenie - pasowało wszystko: ceny, terminy, przerwy pomiędzy lotami - no wszystko wszystko! Loty były mocno kombinowane, bo z Warszawy do Berlina, z Berlina do Emiratów i z Emiratów do Nepalu (łącznie ponad 36 godzin w jedną stronę), ale to właśnie było w nich najfajniejsze - móc sobie pozwiedzać po drodze :) No to lecimy!

Jedzenie
Jedynym jedzeniem, jakie wzięłam ze sobą, były - podobnie jak w przypadku wyjazdu do Kambodży -  zbożowe ciastka Belvita (szybko zapychają, ale ostrożnie z nimi - siedząc w plecaku bardzo szybko zmieniają się w połamaną garść okruchów). Kolejny raz ratowały nas przed śmiercią głodową w rozklekotanym transporcie. Na miejscu żywiłyśmy się tym, co akurat było - momo, samosy, kurczaki, ciapati, słodkie bułki. Najczęściej jadłyśmy w ulicznych kramach, miejscowych budkach i generalnie tam, gdzie lokalnie. Do restauracji chodziłyśmy głównie na Andamanach żeby spróbować sobie ich pysznych dań z ryb i owoców morza. Jedzenie zarówno w Indiach jak i Nepalu jest tanie - za 15 złotych można urządzić sobie królewska ucztę. Szczególnie polecam te wszystkie lokalne budki - im bardziej obskurnie tym smaczniejsze jedzenie. Nie myślcie o higienie, warunkach sanitarnych i ewentualnych problemach żołądkowych - i tak co ma być to będzie a ludzie, którzy się boją jeść na ulicy tracą naprawdę niepowtarzalne doznania. Błagam was, jedzcie na ulicy!

Spanie
Gdzie popadnie. Na lotniskach, w pociągach, w samochodzie, w domu weselnym. Jeśli już pod dachem to szukałyśmy najtańszych kwater. Generalnie noclegi zarówno w Nepalu jak i Indiach są tanie, ale żeby znaleźć supertanie czasem trzeba się trochę nachodzić. Miałyśmy okazję spać w najróżniejszych warunkach - od syfu nie do opisania (strasznie żałuję, że byłyśmy tak zmęczone że nie zrobiłyśmy zdjęcia), przez dorm dzielony z pakistańskim dziadkiem, pokoje z widokiem na Himalaje aż po ekskluzywny hotel czy słomiany domek na plaży (każdy w cenie 10-15 zł za dobę). Mniej-więcej połowę nocy spałyśmy "na łóżkach" a połowę w czymś jadącym lub lecącym (albo w oczekiwaniu na lot). Żadne słowa nie opiszą tego, jak bardzo to wszystko jest super!

Trasa
Nasza podróż była od początku nastawiona na zwiedzanie. Ze względu na czas i kondycję odpuściłyśmy trekking, chcąc skoncentrować się na poznaniu krajów, ludzi, kultury i wszystkiego co lokalne, prawdziwe i charakterystyczne dla tych rejonów. Nie jest prostą sprawą zmieścić tyle fantastycznych miejsc w kilkunastu dniach i było nam trochę żal, że miałyśmy tak mało czasu na każde z miejsc, ale dzięki temu mogłyśmy zwiedzić tak wiele różnorodnych obszarów. Przed każdą podróżą staję przed tym samym dylematem - tak wiele miejsc a tak niewiele dni, ale podróż to podróż - przemieszczanie się, ruch, bycie w ciągle w trasie. Dla mnie największą wartością jest nie sam cel, ale jego osiąganie. Mijane miejsca, napotykani ludzie, przeżywane przygody, doznawane smaki i zapachy. Pewnych rzeczy po prostu nie da się przeżyć stacjonarnie.

Nasza trasa w Nepalu:

Nasza trasa w Indiach:
kolory na mapce Indii są związane ze środkami transportu jakimi się poruszałyśmy. Jasnoniebieski to autobus (w gruncie rzeczy był to jeep, do którego upychano tylu ludzi ilu się dało, ale od biedy można to uznać za transport publiczny), ciemnoniebieski to samolot, fioletowy to pociąg, ten fioletowo-różowy (śliwka czy coś - jeśli chodzi o kolory to jestem typowym facetem) to statek a różowy to samochód.

A to nasz plan. Na czerwono zaznaczyłam miejsca, w które nie dotarłyśmy, na niebiesko - jeśli byłyśmy tam innego dnia niż zaplanowałyśmy, a na fioletowo pozycje, które nie były zaplanowane. Te notatki sporządzałam przed wyjazdem (plus moje dodatkowe uwagi w przypadku pozycji kolorowych) - o tym, co jak, skąd, dokąd, kiedy i czym szczegółowo opiszę w relacji.


data
miejsce
dystans
co tam jest
jak dojechać
2016-10-25
Warszawa Okęcie
lot EY-1674 do Berlina
ETIHAD lot o 6:20, w Berlinie będziemy o 7:45

2016-10-25
Berlin Tegel
lot EY-1752 do Abu Zabi
ETIHAD lot o 11:15, w Abu Zabi będziemy o 19:25 ich czasu

2016-10-25
Abu Zabi

zwiedzamy miasto nocą

2016-10-26
Abu Zabi
lot EY-292 do Katmandu
ETIHAD lot o 14:10, w Katmandu będziemy o 20:30 ich czasu

2016-10-26
Kathmandu
 -
jeszcze nic - będziemy zwiedzać później, teraz trzeba się dostać do Pokhary
łapiemy coś z lotniska do centrum i tam szukamy spania  gdzieś blisko czegoś, czym jutro wyjedziemy. Warto jechać lądem bo trasa jest widokowa. Bilet na busa ma kosztować około 400 NPR.
2016-10-27
Pokhara
200 km - około 7 godzin
jezioro Phewa Tal (Fewa) - widać z niego Annapurnę, złota Świątynia Warahi, wodospad Davi's Fall, Bindyabasini Temple. W Batulechaur są groty nietoperzy Manendra Gupha. Warto wejść na górę Sarangkot
Najlepiej jakimś autobusem albo stopem z Katmandu
2016-10-28
Chitwan
ok. 150 km
park narodowy z dzikimi zwierzętami - zrezygnowaliśmy na rzecz dłuższego pobytu w Pokharze
pewnie jakimś busem a potem taksówką - park drogi i ponoć przereklamowany - do przemyślenia
2016-10-29
Patan
ok.. 150 km z Chitwanu (5 godzin) albo  ok.. 200 km (też 5 godzin) z Pokhary
plac Durbar (500 NPR)
jakiś bus
Bhaktapur
13 km
plac Durbar (1100 NPR) - byłyśmy tam 30.10.
tuk-tuk?
Nagarkot
11 km
zajebisty widok na góry - byłyśmy tam 30.10.
tuk-tuk?
Dhulikhel
27 km z Nagarkot, 15 km z Bhaktapur
zajebisty widok na góry - nie było czasu na oba, wybrałyśmy Nagarkot
jakiś bus
2016-10-30
Kathmandu
z Dkulikhel 32 km
dzielnica  Thamel: Snoyambhu albo Swyanbhu (200 NPR), Narayanhiti museum, Pashupati (500 NPR), Bodhath (tybetańska!) 150 NPR, National Stadium, Singha Durbar (750 NPR), Pashupatinath Temple - kremowanie zwłok! ŚWIĘTO ŚWIATŁA - DIWALI!!!
jakiś bus
2016-10-31
Janakpur
223 km (6 godzin)
jest jakiś ładny pałacyk - od Mithili trzeba by odbić jakieś 28 km - odpuściłyśmy w obawie, że nie dotrzemy stamtąd na granicę

Naxalbari
500 km (ok.. 11 godzin) z Kathmandu, 290 km (6 godzin)  z Janakpur
przejście graniczne (Kakkarvitta)
trudno powiedzieć - granicę można przekroczyć też gdzieś wyżej (w Pasupatinagar albo Simana Basti ale może być się cięzko tam dostać). Chyba najlepiej jechać autostradą do granicy, potem do Siliguri i stamtąd do Darjeering jakimś autobusem. W Siliguri jest lotnisko Bagdogra.
2016-11-01
Darjeeling
70 km od granicy
boskie górskie miasteczko (byłyśmy najpierw w Gangtoku)

2016-11-02
Gangtok
100 km (3 godziny)
baza wypadowa w góry, jest kolejka i różne fajne rzeczy (byłyśmy najpierw tam a potem w Dardżylingu)

Tsongmo (Tsomgo) lake
40 km od Gangtok
zajebisty widok na góry, jest Tsomgo (Tsongmo) Lake - wymagało dodatkowych pozwoleń, na które trzeba by czekać co najmniej jeden dzień
trzeba wynająć jeepa albo coś co wytrzyma dziurawe drogi
2016-11-03
Siliguri
160 km (ponad 4 godziny) - jeśli przez Darjeeling to 185 km i 6 godzin
lotnisko Bagdogra, dworzec kolejowy New Jalpaiguri
lata Jet Airways za 189 zł o 13:00 (lot 1:15) albo pociąg Teesta Torsa Express 16:00 z dworca New Jalpaiguri (jedzie 12 godzin, na miejscu jest o 4:35) lub pociąg Uttar Banga Express (17:50-05:10) albo pociąg Darjeeling Mail (20:00 - 6:00)
2016-11-03
Bagdogra
lot SG3288 do Kalkuty
SPICEJET lot o 16:50, w Kalkucie będziemy o 18:05

2016-11-04
Kalkuta
600 km (około 12 godzin pociągiem i 1,15 samolotem)
lotnisko na Andamany
Lata Indi Go za 300-400 zł (4.11 jest jeszcze za 338) o 7:45 (na miejscu jest o 10:00), potem też są tylko trochę droższe
2016-11-04
Kalkuta
lot G8-101 do Port Blair
GOAIR lot o 8:35, w Port Blair będziemy o 10:55

2016-11-04 - 07
Port Blair
fruuuu 2 godziny
Andamany!

2016-11-07
Kalkuta
lot G8-102 do Port Blair
GOAIR lot o 17:50, w Kalkucie będziemy o 20:05
Lata Indi Go za 300-400 zł (6.11 i 7.11 jest jeszcze za 390) o 10:30 (na miejscu jest o 12:35), potem też są tylko trochę droższe
2016-11-07
Kalkuta

chcemy jechać nocnym pociągiem tak, żeby rano być w Waranasi

2016-11-08
Waranasi
z Kalkuty około 700 km
kąpiele rytualne w Gangesie (pudża), palenie zwłok, Golden Temple
jest trochę pociągów ze stacji Sealdah (najlepszy chyba o 16:50 z jedną przesiadką w Mughal Sarai (stamtąd jest blisko to już można dojechać czymkolwiek nad Ganges)
2016-11-08
Khajuraho
400 km (pociągiem 12 godzin)
świątynia z erotycznymi rzeźbami - nie chcieli nam sprzedać biletu na pociąg (rada: jedźcie na gapę, zawsze się jakoś dogadacie w pociągu)
są pociągi ze stacji Varanasi Junction (tam, gdzie wysiadaliśmy z Kalkuty) - nocne tak od 17:45 (do Mahoby, potem przesiadka do Khajuraho)
2016-11-09
Gwaljar
350 km (pociągiem 6 godzin)
świątynia (na upartego można by olać) - olałyśmy :P
są pociągi - może być np.. 23:40 do Mahoby i stamtąd do Jhansi i potem do Gwaljor
2016-11-10
Agra
120 km (pociągiem 2,5 godziny)
Taj Mahal
bezpośredni pociąg jest
2016-11-10
Fatepuhr Sikri
40 km (1 godzina pociągiem)
opuszczone miasto z różnymi zabytkami - nie było czasu, poza tym wycofali z obiegu nasze pieniądze
pociągiem ze stacji Agra Fort
2016-11-10
Jaipur
200 km (6 godzin pociągiem)
Hava Mahal
pociąg - zupełnie przypadkiem miałyśmy tam przesiadkę
2016-11-10
Alvar
135 km (3 godziny pociągiem)
park narodowy Sariska - ponoć są tygrysy
są autobusy z Alvaru, niestety nie ma tygrysów
2016-11-11
Kota
350 km
hinduskie wesele!!!
zawieźli nas autem :D
2016-11-11
Delhi
250 km (8-9 godzin pociągiem)
miasto do zwiedzania - wybrałyśmy wesele :P

2016-11-12
New Delhi
lot EY-229 do Abu Zabi
ETIHAD lot o 9:15, w Abu Zabi będziemy o 11:50

2016-11-12
Abu Zabi

jedziemy autobusem do Dubaju

2016-11-13
Abu Zabi
lot EY-1753 do Berlina
ETIHAD lot o 9:05, w Berlinie będziemy o 13:00

2016-11-13
Berlin Tegel
lot EY-1673 do Warszawy
ETIHAD lot o 21:35, w Warszawie będziemy o 22:50


Koszty

W przypadku dalekich wyjazdów zawsze największym kosztem są bilety lotnicze. Nasze bilety kosztowały łącznie 2 875,73 zł, z czego 719,12 zł to bilety po Indiach - z Bagdogry do Kalkuty i na Andamany). Całkowity koszt wyjazdu to około 5 tys. zł. Podczas podróży dość skrupulatnie zapisywałyśmy wszystkie nasze wydatki, dzięki czemu mamy teraz szczegółowe zestawienie co gdzie ile kosztuje. Jeśli komuś z Was taki wykaz pomoże lepiej się przygotować - napiszcie do mnie, chętnie się podzielę.
Podsumowanie naszych wydatków wygląda mniej-więcej tak:


kraj
kategoria
 koszt
waluta
 koszt PLN
EMIRATY
transporty
           135,00   
AED
       160,17   
pamiątki
             35,00   
AED
         39,63   
inne
             35,00   
AED
         39,63   
RAZEM
       239,43   
NEPAL
loty
        1 078,31   
PLN
    1 078,31   
wiza
             25,00   
USD
       100,00   
noclegi
        1 450,00   
NPR
         55,10   
transporty
        4 165,00   
NPR
       158,27   
papierosy
           545,00   
NPR
         20,71   
wstępy
           800,00   
NPR
         30,40   
jedzenie
        1 983,50   
NPR
         75,37   
pamiątki
        2 525,00   
NPR
         95,95   
RAZEM
    1 614,11   
INDIE
loty
        1 078,31   
PLN
    1 078,31   
loty
     11 580,00   
INR
       719,12   
wiza
             60,00   
USD
       240,00   
noclegi
        1 360,00   
INR
         82,82   
transporty
        5 218,00   
INR
       317,78   
papierosy
           408,00   
INR
         24,85   
wstępy
        1 330,00   
INR
         81,00   
wstępy
             20,00   
USD
         80,00   
jedzenie
        2 050,50   
INR
       124,88   
pamiątki
        1 160,00   
INR
         70,64   
inne
           250,00   
INR
         15,23   
RAZEM
    2 834,61   
DODATKOWE
szczepienie
           190,00   
PLN
       190,00   
ubezpieczenie
           163,00   
PLN
       163,00   
RAZEM
       353,00   
CAŁKOWITY KOSZT
    5 041,15   

Wyposażenie
Podczas przygotowań do tego wyjazdu w końcu postanowiłam porzucić moje zakurzone karteczki i sporządzić porządną check listę w Excelu. Zasypię Was dziś tabelkami :D Na czerwono zaznaczyłam to, co w ogóle się nie przydało a na niebiesko to, co tym razem się nie przydało ale generalnie warto ze sobą zabierać.

UBRANIA



co
ile
waga
X
strój kąpielowy + stanik
1
0,1
X
sandałki
1
0,458
X
bezrękawniki
4
0,246
X
krótki rękaw
3
0,229
X
legginsy
1
0,12
X
szerokie cienkie spodnie
1
0,133
X
krótkie spodenki
2
0,18
X
długie spodnie
1
0,23
X
majtki
6
0,15
X
skarpetki
4
0,1
X
bolerko
2
0,15
X
ręcznik z mikrofibry
1
0,193
X
chustka na głowę + komin
2
0,063
X
kapelusz od słońca
1
0,087
X
polar
1
0,155
X
kurtka przeciwdeszczowa
1
0,285
X
kurtka cienka
1
0,31
X
plecak 65l
1
0,9
X
RAZEM

4,089


SZPEJ, czyli WYPOSAŻENIE



co
waga
X
mydło
0,130
X
grzebień
0,005
X
szczotka do włosów
0,021
X
szczotka do zębów
0,015
X
pasta do zębów
0,070
X
błyszczyk do ust
0,005
X
krem na oparzenia
0,020
X
krem z filtrem
0,130
X
krem Nivea
0,040
X
lustereczko
0,005
X
golarka jednorazowa
0,005
X
gumki do włosów
0,001
X
apteczka
0,275
X
zapasowe okulary
0,142
X
okulary słoneczne
0,090
X
dezodorant
0,050
X
chusteczki nawilżające
0,200
X
żel antybakteryjny
0,070
X
mugga kulka
0,070
X
mugga spray
0,140
X
szampon do włosów
0,1
X
moskitiera
0,225
X
latarka czołówka
0,143
X
zapasowa latarka
0,056
X
sztućce w scyzoryku
0,141
X
moskitiera na głowę
0,025
X
ładowarka do lustrzanki
0,135
X
Ładowarka do telefonu
0,05
X
ładowarka do smartfona
0,047
X
paszport
0,01
X
kasa
0,02
X
pasek na kasę
0,03
X
nerka
0,15
X
wydruki lotów
0,02
X
wydruk planu
0,02
X
wydruk ubezpieczenia
0,02
X
zdjęcia do wiz
0,05
X
jakieś fikcyjne adresy
0
X
notatnik + długopisy
0,16
X
przewodnik
0,7
X
wydruki odpraw
0,02
X
podręczny worek
0,1
X
worki transportowe
0,2
X
śpiwór
0,625
X
zapasowe karty do lustrzanki
0
X
zapasowe baterie
0,05
X
chusteczki 10 paczek
0,182
X
Euthyrox
0,002
X
lustrzanka
1,4
X
agrafki
0
X
igła i nitka
0
X
kłódka
0,05
X
karabinek
0,045
X
łańcuch
0,15
X
mapa w telefonie
0
X
ksero paszportu
0,02
X
okulary do pływania
0,045
X
probiotyki
0,03
X
tampony
0,075
X
worek na śmieci na plecak
0,05
X
papier toaletowy
0,05
X
oliwka
0,08
X
powerbank
0,068
X
RAZEM
6,828

Mój plecak według wagi lotniskowej miał coś około 8,5 kilo. Razem z lustrzanką, podręcznym workiem i ciuchami, które miałam na sobie całość mojego wyposażenia ważyła 11 kilo. Wyjeżdżając miałam pewność, że mam ze sobą tylko niezbędne minimum, chociaż - jak pokazało późniejsze doświadczenie - wszędzie da się żyć nawet bez żadnego bagażu :) Na kolejny wyjazd postaram się jeszcze bardziej ogarniczyć :) mimo, że nie jestem zwolennikiem jechania bez niczego w myśl, że wszystko można kupić na miejscu. Ano można, ale to wymaga sporo zachodu, biegania po sklepach, szukania, wkurzania się no i dodatkowego wydawania pieniędzy. Jeśli ktoś ma czas nielimitowany (np. jest w rocznej podróży dookoła świata) to jak najbardziej, bo przynajmniej nie musi tego wszystkiego ze sobą nosić, pozna nowe rzeczy i generalnie będzie miał kupę zabawy (np. myjąc zęby ajurwedyjskim kijem zamiast znaną nam szczoteczką), ale podczas zwykłego urlopu warto podstawowe rzeczy ze sobą mieć. Mój plecak był lekki - dopóki nie nakupiłam pamiątek w ogóle nie odczuwałam jego ciężaru. Pakując się zawsze też myślę trochę o innych (staram się przewidzieć, co może się stać - właśnie dlatego moja apteczka jest jednym z większych pakunków). Zawsze mnie drażniła ta moja cecha, ale jednocześnie zawsze się przydawała. Podczas tego wyjazdu też, ale o tym dopiero będę opowiadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz